Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 kwietnia 2012

Stos po Dniu Książki


I oto nadszedł ten piękny czas, gdy mogę zaprezentować swój doroczny stos po promocjach z Dnia Książki. W tym roku zdecydowałem się skorzystać z 30%-owej zniżki na empik.com oraz z 33%-owej zniżki na stronie wydawnictwa słowo/obraz terytoria (ta promocja obowiązuje cały kwiecień, a więc jest jeszcze czas na składanie zamówień w tym rewelacyjnym wydawnictwie humanistycznym). Dzięki tym obniżkom zaoszczędziłem ponad 170 zł (różnica między cenami detalicznymi a kwotą przeze mnie zapłaconą). Oto plony:



- Lorraine Harrison, Jak czytać ogrody. Krótki kurs historii ogrodów - Chodzi to zagadnienie za mną już od dłuższego czasu. Stwierdziłem, że jestem zbyt dużym ignorantem w tym temacie i postanowiłem przerobić na spokojnie rudymenta sztuki ogrodniczej - od strony odbiorcy, rzecz jasna. Skrótowa, ale rzeczowa pozycja, obficie ilustrowana.

- Roland Barthes, Światło obrazu. Uwagi o fotografii oraz Mitologie - to jeden z tych autorów, których nie wypada nie znać, a którego jednak jakimś dziwnym trafem dotychczas omijałem. To chyba dwa najbardziej znane jego dzieła. Pierwsza z nich to ponoć jedna z najpiękniejszych książek o fotografii, jakie kiedykolwiek powstały.

- Wisława Szymborska, Wystarczy - Tutaj nie potrzeba chyba komentarza. Wystarczy zerknąć do jednej z moich niedawnych notek.

- Tristram Stuart, Bezkrwawa rewolucja. Historia wegetarianizmu - spojrzenie na kulturowe, filozoficzne i społeczno-obyczajowe dzieje wegetarianizmu. Fascynuje mnie ten temat od dawna, sporo już o nim przeczytałem, siedzi we mnie nawet marzenie o konwersji na tę praktykę, ale nie potrafię przekroczyć granicy. Ale będę czytał dalej i jeszcze bardziej drążył temat.

- Maguelonne Toussaint-Samat, Historia stroju - Podobno nie jest to jakiś typowy "podręcznik" na temat mody, ale złożony i erudycyjny esej o zwyczajach ludzkich w kwestii ubioru. Zapowiada się ciekawie. Szkoda tylko, że tak mało ilustracji.

- Filip Springer, Źle urodzone. Reportaże o architekturze PRL-u - Świeżutka nowość, pięknie wydana przez oficynę Karakter, aż zachęca do lektury. Trudno się jej oprzeć, ale niestety chyba będzie musiała chwilę poczekać na swoją kolej.

- Jan Białostocki, O dawnej sztuce, jej teorii i historii - Zbiór artykułów "naszego polskiego Gombricha": od Memlinga i Durera, poprzez Leonarda i Berniniego do Friedricha. Niektóre z tych tekstów są mi znane, ale chciałem je mieć na własność w pięknym, zwartym tomie. Białostockiego zawsze warto poczytać. Co klasyk, to klasyk.

- Hans Belting, Obraz i kult - Brawo! Jak bardzo się cieszę, że ta książka została u nas wreszcie wydana - i to tak solidnie. Traktuje głównie o ikonach, ale porusza w ogóle zagadnienie obrazów kultowych i dewocyjnych. A tematyka ta bardzo mnie interesuje.

- Tzvetan Todorov, Teorie symbolu - Jedna z tych książek, które zasłużone wydawnictwo słowo/obraz terytoria publikuje na pęczki: potrzebne, długo oczekiwane, takie, które ma się ochotę przeczytać, a po które w końcu się nie sięga. Chociaż może w tym przypadku będzie inaczej?

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Celebryta czyta

Ostatnio pojawiają się w Polsce różnego rodzaju inicjatywy i kampanie medialne, które mają zachęcić przeciętnego Kowalskiego do czytania (np. Nie czytasz? Nie idę z tobą do łóżka lub Nie czytaj!). Ja na Dzień Książki proponuję w tym roku serię fotografii celebrytów w otoczeniu książek: Celebryta czyta czyli czytanie jest sexy. Życzę miłego rozpoznawania znajomych twarzy, a jeszcze lepiej czytanych przez nich pozycji. A już wkrótce mój tradycyjny doroczny stos, owoc okolicznościowych zakupów z promocji.

środa, 7 marca 2012

Czytam, wciąż czytam!


Właśnie się zorientowałem, że w tym roku nie było jeszcze żadnej notki o książkach, choć przeczytałem ich od stycznia blisko dwadzieścia. Oto więc kolejna garść mini-opinii zamieszczanych przeze mnie od czasu do czasu na serwisie Lubimy Czytać.

Sebastian Cichocki, Aleksandra i Daniel Mizielińscy, S.Z.T.U.K.A.
Bardzo interesujące wprowadzenie w świat sztuki współczesnej, z którego skorzystać mogą nie tylko dzieci. Prosty tekst i dowcipne rysunki tworzą spójną całość. Jedyny minus to fakt, że każde dzieło zostało opisane w ten sposób, jakby w sztuce chodziło niemal wyłącznie o zgrywę i dobrą zabawę. Jakikolwiek ciężar treściowy poszczególnych prac prawie wcale nie jest w książce zauważony. Nie wiem, czy dałoby się inaczej to zrobić w książce dla dzieci, ale jednak trochę mi to przeszkadzało. Tak, czy siak pozycja jest rewelacyjna i zasługuje na bardzo wysoką notę. Ocena: 9/10

Konstanty Ildefons Gałczyński, Młynek do kawy
Rozkosznie staroświecka bajka (została napisana w 1934 r.) o groteskowych perypetiach starego młynka do kawy. Pełna absurdalnego humoru, o nieco surrealistycznym charakterze. Jednak szczególnym atutem tego wydania są absolutnie genialne ilustracje Stanisława Zamecznika. Prawdziwa perełka! Ocena: 10/10






John Gage, Kolor i kultura
Imponująca wiedzą i erudycją rozprawa. Jak dla mnie momentami może nieco zbyt szczegółowa (a przez to odrobinę nużąca), ale jednak częściej naprawdę interesująca. Bardzo pożyteczna lektura. Pochwały należą się też wydawnictwu za solidną robotę edytorską: pozycja jest pięknie wydana i bez jakichkolwiek błędów, czy niedociągnięć, co w publikacji tego typu nie jest łatwe do osiągnięcia. Jedynie tłumaczenie pozostawia trochę do życzenia. Ocena: 8/10



David Willis, Metamorfozy Marilyn Monroe
Po tę pozycję sięgnąłem na fali nostalgii po obejrzeniu filmu Mój tydzień z Marilyn (zresztą całkiem udanego). Marilyn Monroe, jak na ikonę kina przystało, pozostawiła po sobie niezliczone ilości materiału fotograficznego. Album ten prezentuje ich wybór z całej kariery aktorki. Pomimo tego, że zabrakło w nim kilku moich ulubionych zdjęć Marilyn (m.in. słynna fotografia Richarda Avedona), to jednak te, które znalazły tu swoje miejsce, są naprawdę zjawiskowe - wśród nich również takie, których wcześniej nie widziałem. Ogląda się je z podziwem i wielką przyjemnością. Zdjęciom towarzyszą starannie dobrane cytaty (głównie wypowiedzi osób, które znały ją osobiście), a także tekst autora książki próbujący uchwycić fenomen charyzmatycznej gwiazdy oraz ostatni wywiad Marilyn. Spośród wszystkich przytoczonych tu słów, najbardziej spodobała mi się wypowiedź Clarka Gable: "Sądzę, że w oczach każdego mężczyzny jest inna i odzwierciedla cechy, których on najbardziej pożąda" (str. 227). W "Metamorfozach..." widać to znakomicie. Ocena: 8/10
 
Piotr Sarzyński, Wrzask w przestrzeni
Autor od lat walczy z "hydrą szpetoty" na łamach tygodnika "Polityka". Ta publikacja zbiera tamte artykuły - nieco rozszerzone i poprawione, z dodatkiem paru premierowych. Sarzyński ze swadą i humorem rozprawia się z wielorakimi koszmarkami naszej polskiej współczesności. Interesuje go głównie architektura, urbanistyka oraz wystrój wnętrz i to właśnie wokół tych zagadnień krążą poszczególne teksty, ale nie brak tu dywagacji również o naszych upodobaniach kulinarnych oraz o celebryckich bankietach i dziecięcych zabawkach (choć są one interesujące same w sobie, to jednak mniej pasują do całości). Książka lekka i przyjemna, mimo że opisująca raczej mało przyjemne i dosyć poważne rzeczy. Bardzo potrzebna! Ocena: 7/10.

Ponadto od stycznia przeczytałem także (nie wymieniam tych, których z różnych przyczyn nie czytałem w całości):

Beletrystyka:
- Alice Munro, Uciekinierka – 8/10

Non-fiction:
- Szymon Hołownia, Marcin Prokop, Bóg, kasa i rock’n’roll – 8/10
- Mariusz Szczygieł, Gottland – 8/10
- Andrzej Stasiuk, Dziennik pisany później – 9/10
- Ewa Bieńkowska, Michał Anioł – nieszczęśliwy Rzymianin – 7/10
- Antonio Paolucci [i in.], David: 500 Years – 7/10

Poezja:
- Edward Pasewicz, Pałacyk Bertolta Brechta – 8/10
- Jerzy Jarniewicz, Skądinąd (1977-2007) – 7/10

Dla dzieci i młodzieży:
- Tove Jansson, Książka o Mimbli, Muminku i Małej Mi – Co było potem?– 9/10
- Mario Vargas Llosa, Fonsito i księżyc – 4/10

Komiksy:
- Grzegorz Janusz, Marcin Podolec, Czasem – 7/10
- Olivier, Jerome i Anne-Claire Jouvray, Lincoln – 7/10

czwartek, 5 stycznia 2012

Remanent 2011 - książki


W 2011 r. przeczytałem 89 książek - z czego aż 26 powieści i tomów opowiadań (czyli jak na mnie całkiem sporo). Autorów polskich i zagranicznych było praktycznie pół na pół, ale tylko 7 książek przeczytałem w języku angielskim. Z zainteresowaniem zauważyłem, że czytałem w tym roku sporo nowości. Tomów poezji i dramatów było 11, ale wśród nich publikacje zbierające wszystkie tomy wierszy danego autora (np. Miłosz i Tkaczyszyn-Dycki), tak więc de facto było ich o wiele więcej. Zresztą to był świetny rok dla tych, którzy tak jak ja lubią kupować wydania zbiorcze poetów: takie tomy wydali m.in. Marcin Świetlicki i Urszula Kozioł, a nie można też zapomnieć o Wierszach rozproszonych Herberta. Komiksów i książek obrazkowych przeczytałem 16. Największy mój wstyd (i w gruncie rzeczy zaskoczenie nawet dla mnie), to fakt, że w tym roku przeczytałem wyjątkowo mało książek z historii sztuki - tylko 9. W tym roku zamierzam się poprawić i to będzie moje najważniejsze postanowienie czytelnicze na rok 2012.

W roku tym bardzo ucieszyło mnie wiele wznowień albo nowych przekładów: zwłaszcza tom Samuela Becketta No właśnie co, ale też Konstantinosa Kawafisa i Czesława Miłosza. No właśnie! Miłosz! To był zaiste jego rok. Sporo nowych wydań książek jego autorstwa (o które dotychczas trudno było w księgarniach), a także opracowań jego twórczości - zwłaszcza bardzo potrzebne wznowienia książek Jana Błońskiego i Aleksandra Fiuta. Jednak zdecydowanie wydarzeniem roku była fenomenalna biografia poety od Andrzeja Franaszka. Ja uczciłem Miłosza lekturą właśnie tej biografii, a także Wierszy wszystkich, Doliny Issy, Świadectwa poezji, Pieska przydrożnego, a także dwóch publikacji o związkach jego twórczości z religią (dosyć słaba rozmowa z ks. Szymikiem, i dużo lepsza, ale też nie w pełni satysfakcjonująca Miłosz w krainie odczarowanej Łukasza Tischnera). Nie żegnam się jednak z Miłoszem wraz z odejściem roku 2011. Mam zamiar przeczytać w nadchodzących miesiącach Rodzinną Europę i być może wyżej wspomniane książki Fiuta i Błońskiego.

Wystarczy tych statystyk i ogólnych refleksji. Nadszedł ten jakże trudny moment wyboru najlepszych. Oczywiście ułatwiam sobie sytuację i wybieram tytuły według różnych kategorii - czasem dość szczegółowych. 

Najtrudniej wybrać mi powieść roku (zagraniczną). Na zaszczyty zasługuje zarówno Cormac McCarthy (W ciemność, Suttree), jak i Michel Houellebecq (Mapa i terytorium). Zwycięzcą zostaje jednak Jonathan Franzen i Wolność. Nie spodziewałem się takiego finału, ale jednak ta pozycja zapadła mi najbardziej w pamięć i najbardziej poruszyła. Poza tym czyta się ją znakomicie.

Ale żeby nie było tak łatwo - polską powieścią roku zostaje Saturn Jacka Dehnela. Niezwykle frapująca i sugestywnie opowiedziana historia o mężczyznach z rodziny Goya (jak głosi podtytuł). Nawet, gdyby ta historia nie była prawdziwa, należałoby ją wymyślić. 

To nowości z 2011 r. Natomiast najlepszą powieścią wydaną wcześniej, a w tym roku przeze mnie przeczytaną zostaje słynne Opętanie A. S. Byatt. Czy jest wśród Was ktoś taki, kto jeszcze jej nie czytał?

Najlepszą polską książką non-fiction zostaje nie Mariusz Szczygieł (Zrób sobie raj), ale bezdyskusyjnie Miłosz. Biografia Andrzeja Franaszka.
Najlepsza zagraniczna książka non-fiction to zdecydowanie Listy z podróży Karela Čapka.

W tym roku przeczytałem 9 książek o tematyce religijnej (tak różnych autorów, jak ks. Tomas Halik, Leszek Kołakowski, Szymon Hołownia i... Benedykt XVI) i najlepszą spośród nich był Teatr dla Aniołów Tomasa Halika. Jest to zresztą jedna z najlepszych jego książek w ogóle.

Ciężko wybrać najlepszych w kategorii poezja i dramat, skoro wśród moich lektur znalazły się utwory tak wielkich autorów, jak Seamus Heaney, Konstantinos Kawafis, czy Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki. Zwycięzcą zostają jednak Wiersze wszystkie Czesława Miłosza oraz No właśnie co Samuela Becketta.

Najlepsza książką nie przetłumaczona jeszcze na polski, jaką w tym roku przeczytałem zostaje Just Kids Patti Smith.

Wśród komiksów i książek dla dzieci zwyciężają tradycyjnie Fistaszki zebrane (w tym roku otrzymaliśmy aż dwa kolejne tomy!).

A największe rozczarowanie? Uwaga, uwaga: Korekty Jonathana Franzena (a więc autora, którego inna książka została przeze mnie wybrana powieścią roku!). Rozczarował mnie też Cmentarz w Pradze Umberto Eco - nie dlatego, że jest to zła książka (bo jest całkiem dobra), ale dlatego, że moje oczekiwania były o wiele większe i nie zostały spełnione.

To pewnie tyle. Przed nami kolejne miesiące lektur - już się na nie cieszę i życzę wszystkim jak najwięcej pozytywnych czytelniczych doświadczeń.


niedziela, 18 grudnia 2011

Fajna zabawa


I oto mamy kolejną inicjatywę, która już krąży po blogach książkowych. Nazywa się Mój dzień w książkach i zainicjowała ją ponoć niejaka Cornflower. Zasady pozwalam sobie zacytować od Lirael, od której dowiedziałem się o tej literackiej zabawie:

Zadanie polega na tym, żeby poniższe zdania uzupełnić tytułami książek, ale muszą to być wyłącznie pozycje przeczytane przez Was w 2011 roku. Tekst należy umieścić na swoim blogu. Osoby, które nie mają bloga, mogą napisać opowieść w komentarzu.
Tytuły można odmieniać przez przypadki. Wskazane jest też  podlinkowanie ich do Waszych recenzji. Historia może mieć charakter absurdalno-żartobliwy lub śmiertelnie poważny. :)
Takie są zdania do uzupełnienia:


Mój dzień w książkach

Zaczęłam dzień (z) _____.
W drodze do pracy zobaczyłam _____
i przeszłam obok _____,
żeby uniknąć _____ ,
ale oczywiście zatrzymałam się przy _____.
W biurze szef powiedział: _____.
i zlecił mi zbadanie _____.
W czasie obiadu z _____
zauważyłam _____
pod _____ .
Potem wróciłam do swojego biurka _____.
Następnie, w drodze do domu, kupiłam _____
ponieważ mam _____.
Przygotowując się do snu, wzięłam _____
i uczyłam się _____,
zanim powiedziałam dobranoc _____ .

A oto moje dzieło (linki odnoszą do książek w serwisie Lubimy Czytać):

Zacząłem dzień przejrzystą pogodą.
W drodze do pracy zobaczyłem powidoki
i przeszedłem obok punktu i linii a płaszczyzny,
żeby uniknąć pętli,
ale oczywiście zatrzymałam się przy dancingu w kwaterze Hitlera.
W biurze szef powiedział: "Zrób sobie raj"
i zlecił mi zbadanie raju tuż za rogiem.
W czasie obiadu z osobliwym gościem
zauważyłem no właśnie co
pod gabinetem kolekcjonera.
Potem wróciłem do swojego biurka, w ciemność.
Następnie, w drodze do domu, kupiłem pół,
ponieważ mam pierwsze urodziny prosiaczka.
Przygotowując się do snu, wziąłem maść na szczury
i uczyłem się oddawać wiersze w dobre ręce,
zanim powiedziałam dobranoc, nim zapadnie noc.


Aż żałuję, że ta opowieść nie jest dłuższa, bo wiele tytułów aż prosi się o to, by je tu umieścić.
Tyle ode mnie - puszczam łańcuszek dalej...


sobota, 10 grudnia 2011

Recenzje nowości książkowych


Tytuł tej notki oczywiście po to, by nakarmić Google'a. Inna sprawa, że ostatnio rzeczywiście czytam książki niedawno wydane. A ponieważ wszyscy, którzy tu regularnie zaglądają, lubią o literaturze czytać (jak wynika z ankiety), dlatego prezentuję kolejną garść mini-opinii, które zamieściłem wcześniej w serwisie Lubimy Czytać.

Michel Houellebecq, Mapa i terytorium (W.A.B., 2011)
Piekielnie inteligentna, wielowymiarowa i złożona powieść, otwarta na różnorakie interpretacje. Jednocześnie przystępna i wciągająca, którą można czytać do poduszki. Podejmuje ona wiele wątków i można ją odczytywać na wiele sposobów - dla mnie najciekawsza była antynomia tego, co sztuczne (technika i przede wszystkim sztuka) i tego, co naturalne, która tak sugestywnie wybrzmiewa w finale. Książka zostaje na długo w pamięci - chce się do niej wracać i ciągle na nowo odczytywać, wyszukując kolejne smaczki i szczegóły, które tak celnie mówią o naszym świecie i o nas samych. Ocena: 5,5/6



Michael Cunningham, Nim zapadnie noc (Rebis, 2011)
Niedobrze się stało, że czytałem tę książkę niemal równocześnie z Mapą i terytorium Houellebecqa. Obie opisują postaci i wydarzenia ze świata sztuki współczesnej i chociaż są oczywiście różne, to jednak dziełko Cunninghama nie wytrzymuje porównania. W przeciwieństwie do tamtej, jest to powieść tak gładka, że przeszła przeze mnie właściwie bez żadnej rysy i nie zostawiła śladu. Choć przyznam, że czytanie jej nie było męczarnią - też bardzo gładko poszło. Ocena: 4/6



 
Jonathan Franzen, Wolność (Sonia Draga, 2011)
Poprzednia powieść Franzena (Korekty) rozczarowała mnie. Postanowiłem jednak dać mu kolejną szansę i tym razem nie zawiodłem się - wręcz przeciwnie, bo Wolność to rzecz zaskakująco dobra. Przejmująca i poruszająca, czyta się znakomicie. Wszelkie wady charakterystyczne dla amerykańskich powieści są w niej ograniczone do minimum i sprowadzają się w zasadzie tylko do momentami odrobinę irytujących konwersacji o uczuciach (czy Amerykanie rzeczywiście tak ze sobą rozmawiają?). Zaskoczyła mnie też w gruncie rzeczy pozytywna i pokrzepiająca wymowa całości, bo w czasie lektury nic tego nie zapowiadało. I to też było dosyć odświeżające w świecie pesymistycznej zwykle literatury współczesnej. No, Panie Franzen - udało się Panu przekonać do siebie jednego sceptyka, który już czeka na kolejne Pana dokonania. Ocena: 5,5/6

Umberto Eco, Cmentarz w Pradze (Noir Sur Blanc, 2011)
Spodziewałem się, że będzie lepsza. Jak na mój gust zbyt wiele tu polityki i historii politycznej, która w niektórych partiach po prostu mnie nużyła (szczególnie Komuna Pryska i powstanie Garibaldiego w Italii). Poza tym odnosiłem wrażenie, że Eco poszedł na łatwiznę i zamiast wykazać się porządnym warsztatem w konstruowaniu złożonej, wielowymiarowej narracji powieściowej, uciekł w oderwane od siebie notatki, dzienniki i relacje różnych osób. Sprawiało to, że lektura trochę męczyła, a całość rozczarowywała. Szkoda, bo pomysł rewelacyjny i główny bohater równie intrygujący, co odrażający. Podziwiać trzeba jednak autora za erudycję (znowu!) oraz zgrabne połączenie tylu postaci i wydarzeń historycznych w jedną opowieść. Ocena: 4/6

Tomasz Pindel, Czy to się nagrywa? (Świat Książki, 2011)
Lekka i bardzo przyjemna książka będąca naprawdę śmieszną satyrą na współczesną polską rzeczywistość. Humor jej wynika nie tyle z fabuły, co ze sposobu jej przedstawienia. Autor pokusił się bowiem, aby opowiedzieć ją poprzez zeznania świadków i bohaterów wydarzeń. Zderza więc ze sobą świat miasta i wsi, mediów i polityki, przedstawicieli środowiska akademickiego i młodzieży blokowisk poprzez różne rejestry języka, odmienne słownictwo i nawyki lingwistyczne. Powstaje dowcipna i dosyć złośliwa mozaika, przekonywujący obraz współczesnej Polski. Bardzo przyjemnie mi się to czytało - znakomita rozrywka. Ocena: 4/6

  
Raymond Carver, Słoń (Czuły Barbarzyńca Press 2011)
Już od dawna tu i ówdzie słyszałem pochwały książek Raymonda Carvera i postanowiłem, że kiedyś sprawdzę któż to taki. Nie sądziłem jednak, że stanie się to akurat teraz. Był to jeden z tych impulsywnych zakupów w księgarni, po których od razu człowiek bierze się za czytanie. A ten niewielki tomik opowiadań po prostu pochłonąłem.


Jest to proza niezwykle sugestywna, która od razu zagarnia czytelnika - w sposób bardzo zmysłowy i namacalny. Jednocześnie są to opowiadania bardzo niejednoznaczne i niebanalne, przepełnione specyficznym, nieco onirycznym klimatem, zawsze o mocnym akcencie finalnym, który jeszcze bardziej komplikuje rozumienie całości. Książka oryginalna, która mną zawładnęła i sprawiła, że mam ochotę na więcej. Ocena: 5,5/6

Praca zbiorowa, Spór o liberalizm (Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, 2011)
Książka jest zapisem debaty jaka toczyła się – w dwóch fazach – na łamach pisma-widma „Europa”. Wzięli w niej udział naukowcy, filozofowie, publicyści żywo zainteresowani tą tematyką (m.in. Ryszard Legutko, Kinga Dunin, Jerzy Sosnowski, Paweł Śpiewak, Ireneusz Krzemiński, Agata Bielik-Robson oraz Andrzej Szahaj, którego teksty najbardziej mi się podobały). Ich dyskusja jest naprawdę fascynująca i uzmysławia – znaną skądinąd prawdę – że liberalizm niejedno ma imię. Pojęcie to ewoluuje, przybiera wielorakie formy i w różny sposób przejawia się w życiu polityczno-społecznym. Nic tu nie jest raz na zawsze ustalone i jednoznaczne. Dyskusja wokół definicji i rozumienia liberalizmu jest więc potrzebna – chociażby po to, aby „liberalizm nie stał się ideologią doktrynerską” – jak ujmuje to w podsumowaniu Michał Wróblewski.


Podoba mi się fakt, że głos w debacie zabrali zarówno zwolennicy liberalizmu, jak i krytykujący go – zarówno z pozycji lewicowych, jak i prawicowych. Wszystkie argumenty warte są przemyślenia i czytelnik może tylko zyskać konfrontując je ze sobą. Zresztą czy nie to jest jednym z fundamentów liberalizmu: rozmaitość opinii i możliwości, która wprawdzie sprawy utrudnia i komplikuje, ale jest niezbędna, jeśli mamy zachować i ocalić naszą wolność? Ocena: 5/6

Marcin Wicha, Klara. Proszę tego nie czytać (Czarna Owieczka, 2011)
Obłędnie śmieszna książka - nie tylko dla dzieci. Ocena: 5/6











I jeszcze rzeczy nieco starsze:
Czesław Miłosz, Świadectwo poezji. Sześć wykładów o dotkliwości naszego wieku (Wydawnictwo Literackie, 2004)
Jedna z najbardziej niedocenionych książek Miłosza. Sam autor nie miał o niej zbyt wysokiego mniemania ("Nie jest to tekst, z którego byłbym szczególnie dumny..." pisze w przedmowie z 2004 r.). Dla mnie jednak, jego rozważania o poezji będącej "namiętną pogonią za Rzeczywistością", uwikłaną w uwarunkowane historycznie przemiany mentalności, były małym objawieniem, pozwalającym uporządkować sobie wiele spraw i wiele z nich lepiej zrozumieć. Za to jestem niezmiernie wdzięczny Autorowi.  Ocena: 5,5/6

  
Georges Perec, Gabinet kolekcjonera. Historia pewnego obrazu (Lokator, 2010)
Niewielka, acz brawurowa książeczka. Szczególną frajdę sprawi historykowi sztuki, ale i nieobeznany z tą tematyką czytelnik może znaleźć pewną frajdę zaglądając w głąb warsztatu ludzi zajmujących się tą dziedziną. Zresztą to przewrotne opowiadanie traktuje i o bardziej doniosłych sprawach - jak chociażby temat "oryginalności i wtórności, prawdy i złudzenia, a przede wszystkim sytuacji artysty (każdego artysty - także i pisarza) oraz zagmatwanej, mocno podejrzanej natury, jaką posiada wszelkie tworzenie" - żeby przytoczyć słowa Wawrzyńca Brzozowskiego z okładki.


Podobno utwór ten jest swoistym dopełnieniem słynnego Życia, instrukcji obsługi - zapewne dopiero jak zmierzę się z tym dziełem, będę mógł w pełni docenić kunszt Gabinetu kolekcjonera. Niemniej i bez tego zachwyciła mnie ta opowiastka - a zwłaszcza jej błyskotliwy finał. Ocena: 5/6

Ponadto w ostatnich tygodniach przeczytałem jeszcze:
- Charles M. Schulz, Fistaszki zebrane 1959-1960 - 6/6
- Edward Gorey, Osobliwy gość i inne utwory - 5/6
- Dwa nowe tomy komiksowej serii o Thorgalu oraz jedną drobną rzecz z historii sztuki. Końcem października dokończyłem też wreszcie Wiersze wszystkie Miłosza.

W sumie mnóstwo świetnej literatury. A Wy, które z powyższych pozycji czytaliście? Jak Wam się podobały? Na co macie szczególną ochotę? 

sobota, 8 października 2011

Z ostatnich lektur


Zgodnie z wcześniejszą obietnicą przedstawiam opinie o kilku książkach, wybranych spośród tych, jakie przeczytałem w ostatnim czasie:

Karel Čapek, Listy z podróży (W.A.B., 2011)
Chyba najlepsza książka podróżnicza, jaką czytałem. Po pierwsze obłędnie śmieszna. Jednocześnie jest to proza bardzo trzeźwa, choć nie stroniąca od pewnej dozy liryzmu (zwłaszcza część o Skandynawii). Istotnym elementem tej publikacji są ilustracje, które związane są nierozłącznie z tekstem i świetnie go dopełniają. Choć są one amatorskie, to zadziwiają albo bogactwem szczegółów albo mistrzowskim uchwyceniem tego, co istotne w prostej, syntetycznej kresce. Owe listy z różnych podróży (m.in. do Anglii, Hiszpanii, Włoch, Holandii) pisane były w pierwszych dekadach ubiegłego wieku i podczas lektury wielką frajdą było dla mnie odkrywanie jak wiele zmieniło się w świecie od tego czasu, a jednocześnie jak mało - bo okazuje się, że pewne zjawiska i ludzkie cechy nie podlegają zmianom aż tak bardzo.

Książka wydana jest bardzo ładnie i solidnie. Na brawa zasługuje typografia i przede wszystkim znakomite tłumaczenie zmarłego już Piotra Godlewskiego. W wydaniu tym nie podoba mi się tylko okładka.

Tę krótką notkę chciałbym zakończyć małym cytatem z Čapka: 
"To właśnie jest szczególną cechą wielkiej literatury: że jest ona najbardziej narodowa z wszystkiego, co naród ma, a przy tym mówi językiem zrozumiałym i bliskim wszystkim ludziom. Żadna dyplomacja i żadna Liga Narodów nie jest tak uniwersalna jak literatura; ale rzecz w tym, że ludzie nie przywiązują do niej wystarczającej wagi; dlatego wciąż jeszcze mogą się nienawidzić albo być sobie obcy" (s. 349-350). 
Listy z podróży Karela Čapka są właśnie taką wielką literaturą - narodową i uniwersalną, która otwiera na to, co obce. Ocena: 6/6

Alain de Botton, Sztuka podróżowania (Wyd. Czuły Barbarzyńca, 2010)
Tę książkę o podróżowaniu z artystami w roli przewodników czyta się znakomicie. To przykład świetnej eseistyki w stylu anglosaskim, pisanej z humorem, erudycją - po prostu "dla ludzi". Autor ani przez moment nie nudzi, raz po raz przywołuje mnóstwo ciekawostek i interesujących anegdot z życia artystów. Przy okazji rzuca trochę światła na styl naszych własnych wojaży i sposobu życia w ogóle. Kapitalna lekka, acz niegłupia lektura. Ocena: 5/6



Stanisław Obirek, Umysł wyzwolony. W poszukiwaniu dojrzałego katolicyzmu (W.A.B., 2011)
Ta książka więcej obiecuje, niż daje. Przedmowa, (pod)tytuł, wreszcie osoba autora z jego wykształceniem, erudycją i ciekawą biografią zapowiadały rzecz niebanalną, a być może nawet odkrywczą i odświeżającą polski dyskurs teologiczny. Liczyłem przynajmniej na inspirujący do dalszych przemyśleń zarys dojrzałego katolicyzmu. Otrzymałem tylko dosyć powierzchowną wycieczkę po niezliczonej ilości tematów. Czego tu nie ma! Jung i Karen Armstrong, Wedy i Upaniszady, Gombrowicz, Brzozowski i Miłosz, Polak/Więcławski i Hryniewicz, historia islamu i kabały, Pasolini i Saramago, historia jezuitów i Holocaust, Dostojewski i Ong oraz wiele, wiele więcej. Obirek skacze z tematu na temat, próbując nieco na siłę łączyć poszczególne wątki, ale koniec końców nie bardzo wiadomo o co mu chodzi - oprócz tego, że walczy z religią instytucjonalną (niestety książka wygląda na wytwór jakiegoś antyinstytucjonalnego resentymentu). Zadziwia też niezrozumienie tak podstawowych kwestii, jak dogmat o nieomylności papieża (odnoszę wrażenie, że celowo zbanalizowany). Bardzo nie spodobała mi się też interpretacja dorobku Hansa Ursa von Balthasara, jednego z najwybitniejszych teologów XX wieku. I choć Umysł wyzwolony nie nuży, to jednak bardzo rozczarowuje. Można sobie darować. Chyba jedyny pożytek, jaki z niej wyniosłem to chęć przeczytania kilku książek, które autor tak obficie cytuje. Ocena: 2/6

Aleksandra i Daniel Mizielińscy, Dawno temu w Mamoko (Wyd. Dwie Siostry, 2011)
Cieszę się z tej kontynuacji, chociaż jest ona zdecydowanie słabsza od pierwszego Miasteczka Mamoko. Po prostu perypetie poszczególnych postaci są mniej ciekawe - co jest o tyle zaskakujące, że bajkowe "Średniowiecze" stwarzało duże możliwości. Ocena: 4/6






Zygmunt Bauman, Kultura w płynnej nowoczesności (Agora, 2011)
Spojrzenie na kulturę w ujęciu społeczno-politycznym, z uwzględnieniem takich stron, jak ekonomiczna, czy historyczna. Autor analizuje również rolę kultury we współczesnym zglobalizowanym świecie, akcentując mocno problem współistnienia różnych kultur, co jest szczególnie widoczne w Europie. Po raz kolejny Zygmunt Bauman udowodnił jak uważnym jest obserwatorem i wnikliwym myślicielem. Jego opisy, analizy i interpretacje są niezwykle trafne. Co mnie szczególnie cieszy, nie stroni on też od wartościowania pewnych zjawisk. Czytając tę napisaną piękną polszczyzną książkę, w wielu miejscach odkrywałem samego siebie. No, tak. Nie da się ukryć, że też jestem takim niemal wszystkożernym konsumentem produktów kultury i żyję w rzeczywistości, która charakteryzuje się płynnością. Bauman pomaga te kwestie dostrzec lub po prostu nazwać to, z czego już zdajemy sobie sprawę. Bardzo pożyteczna i inspirująca lektura. Ocena: 5/6

Kathryn Stockett, Służące (Media Rodzina, 2010)
Przymierzałem się do tej powieści od dłuższego czasu i w końcu po nią sięgnąłem ze względu na to, że chciałem ją przeczytać zanim do naszych kin wejdzie jej ekranizacja (premiera 4 listopada). I muszę przyznać, że już dawno nie wpadła mi w ręce książka, którą tak szybko by się czytało. Bardzo wciąga. I choć jest to po prostu dobre czytadło, to niegłupie. Ocena: 4,5/6





Jake Brown, Tori Amos: In the Studio (ECW PRESS, 2011)
A to dobra lektura tuż przed zbliżającym się koncertem w Warszawie (13 października). Książka opisuje proces powstawania kolejnych płyt Tori Amos: od debiutanckiej Little Earthquakes po Midwinter Graces z 2009 roku. Cytując obficie wypowiedzi Tori oraz jej najbliższych współpracowników, przygląda się konceptom stojącym za konkretnymi albumami, a także za poszczególnymi utworami (aż żałuję, że nie poświęcono więcej miejsca tym zagadnieniom). Poznajemy też kulisy produkcji: od miejsca nagrań aż po użyty sprzęt (z mikrofonami włącznie) - akurat to ostatnie zagadnienie niespecjalnie mnie interesuje, ale zapoznanie się z nim było bardzo pouczające - nie sądziłem, że są to aż tak ważne i kluczowe dla produkcji sprawy. Książka interesująca, ale głównie dla fanów artystki. Ocena: 5/6

P.S. Powyższe opinie opublikowałem wcześniej w serwisie Lubimy Czytać.

P.P.S. Ostatnio przeczytałem także:
Leszek Kołakowski, Herezja – 5/6
Howard Cruse, Stuck Rubber Baby – 4/6
Philip Roth, Kompleks Portnoya – 5/6
Praca zbiorowa, W sąsiednich kadrach. Polacy i Czesi o sobie w komiksie – 3,5/6
Bruno Gibert, Niebo – 4/6
Diaz Canales, Guarnido, Blacksad: Piekło, spokój – 3,5/6
Guillaume Bianco, Mglisty Billy i Dar Ciemnowidzenia – 4/6