sobota, 9 czerwca 2012

Żegnajcie!


Zanosiło się na to już od dawna. Bric-à-brac umarł śmiercią naturalną. Konał zresztą od dłuższego już czasu - po prostu straciłem serce do pisania i prowadzenia dalej tego bloga. Dlatego niniejszym postem oficjalnie zamykam sklepik i kończę jego działalność. Dziękuję przy tym wszystkim czytelnikom, którzy tu zaglądali, czytali, komentowali... Nie opuszczam Was całkowicie. W dalszym ciągu będę zaglądał na Wasze miejsca w sieci. Bo to jest chyba najpiękniejszy owoc tego mojego pisania: to, że w ciągu tych kilku lat mogłem poznać tak ciekawych ludzi oraz wszystko, czym żyjecie, co czytacie i oglądacie. Jeśli kogoś z Was zainteresuje czasem co u mnie słychać, tzn. co ja czytam, oglądam i polecam, zapraszam na moje profile na Filmwebie i LubimyCzytać. Stamtąd nie uciekam i wciąż będę zamieszczał tam swoje oceny oraz mini-opinie. Przypominam, że jestem również na Twitterze. Na razie to mi wystarczy. Kto wie, może z czasem znów nabiorę ochoty do pisania i tu powrócę albo też uwiję sobie jakieś inne gniazdko. Gdyby tak się stało, dam znać tutaj lub w innych miejscach. Jeszcze raz wszystkim bardzo dziękuję za te wspólne lata i zwijam swój kramik. Żegnajcie!


16 komentarzy:

  1. Szkoda! Stworzyłeś naprawdę przyjemne miejsce w sieci, a takich nie ma teraz zbyt wiele i strasznie żal, kiedy takie umiera... Ale mam nadzieję, że nie okaże się to jednak definitywnym odejściem, i że kiedyś wrócisz. Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego na przyszłość!

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoją decyzję trzeba uszanować. Pozdrawiam i ja.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda! To było (a może jednak nadal będzie?) bardzo ciekawe miejsce w sieci. Życzę wszystkiego dobrego. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Powodzenia i wróć kiedyś:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wielka szkoda! Twój blog był (jest) jednym z moich ulubionych. Chociaż rozumiem decyzję, ja też czasami mam dłuższe przerwy w blogowaniu, albo przynajmniej częstym blogowaniu. I rozumiem, że te przerwy mogą się przeciągać do... niewiadomo kiedy, a wówczas to lepiej "zamknąć interes", żeby nie czuć z powodu braku publikacji wyrzutów sumienia. Ale może i tak kiedyś jeszcze wrócisz? :) Zawsze byłam pod wrażeniem Twojego gustu, nie tylko czytelniczego, ale chociażby muzycznego i filmowego. Pozostaje mi tylko życzyć odkrywania jeszcze większej liczby niezwykłych książek, filmów i płyt :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Snoopy!
    Szkoda wielka. Można by trochę pomarudzić na częstotliwość postów, ale jakość zawsze była pożywna. No dobrze: o książkach będziesz pisał na Lubimy Czytać, o filmach na Filmwebie (poszukam), ale gdzie będzie można poczytać o sztuce albo o publicystyce (zwłaszcza religijnej)? - to było tylko tutaj.
    Dziwne, że znikasz, bo trzeba się pożegnać z bardzo miłym i cennym przyzwyczajeniem. No ale tyle szerokich dróg i uroczych wąskich ścieżek przed Tobą, że mogę tylko życzyć dobrej pogody na podróż. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj, szkoda :( Ale szanuję Twoją decyzję. Nie usuwam cię z susbskrybowanych zakładek, może wrócisz...

    OdpowiedzUsuń
  8. Snoopy,
    ja co prawda rzadko komentuję cokolwiek, bo ale to nie znaczy że nie czytam - czytam prawie wszystkie posty z obserwowanych. To na wypadek, gdyby ktoś pomyślał, że nie śledzę blogosfery. Śledzę, tylko brak czasu i wrodzona nieśmiałość mnie hamuje.

    Pomyśl, czy zbyt pochopnie się nie deklarujesz. Jeśli już napiszesz coś na LC, może dałoby się to publikować też na blogu - nawet krótkie notki. Ja na przykład z LC nie korzystam, a bloga obserwuję - zresztą pewnie nie tylko ja jeden. A nie chciałbym tracić Cię z oczu. Może się jeszcze zastanów :)

    Mi też nie jest łatwo znaleźć czas i "głowę do pisania bloga, stąd bywa że publikuję co 2-3 tygodnie. Ale zawsze to coś. To też jakaś forma dyscypliny i rozwoju, zresztą wiesz. Może szkoda z tego rezygnować.

    Tak czy owak pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. o, masz!
    Ale coś się kończy, coś się zaczyna.
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  10. Ponad trzy lata to jak na internet szmat czasu
    No cóż, pozostaje mi życzyć wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia bez bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję Wam wszystkim za miłe komentarze. Jeszcze parę słów wyjaśnienia. Nie podjąłem tej decyzji pochopnie, ale po zastanowieniu. Stwierdziłem, że wklejanie tutaj tylko opinii z filmwebu i lubimy.czytać mija się z celem. Poza tym blog tylko z taką zawartością byłby niepełny. Bo wciąż przecież podróżuję, wiele się dzieje, ale jakoś nie mogę się zebrać, żeby to opisać - a zmuszać się nie chcę. Takie wymuszone posty są trochę bez sensu (nie chodzi mi tu o dyscyplinę w pisaniu, bo to jednak coś innego). Np. w maju odwiedziłem Berlin, współorganizowałem wystawę i konferencję naukową itd., a naprawdę nie miałem ochoty tego opisywać. Zresztą ponad 3 lata, to i tak nieźle - jak wspomniał torne. A tak poza tym jednego się już w życiu nauczyłem - nigdy nie mów nigdy. Kto wie, może za parę miesięcy albo lat coś mi się odmieni. Wiem, żadna to pociecha... ;) Cieszę się niezmiernie, że byliście ze mną. Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja również bardzo żałuję, że kończysz (na teraz) ale doskonale rozumiem. Wiedziałam, ze zawsze znajdę u Ciebie cenne wskazówki co warto obejrzeć czy przeczytać i za to wielkie dzięki. Mam nadzieję, że jeszcze wrócisz a teraz może znajdę czas by zajrzeć do najwcześniejszych Twoich wpisów. Uściski Zuza

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda, że znikasz, ale rozumiem wypalenie i utratę energii, bo mnie samą to nachodzi. Ostatnio mało komentowałam (nie tylko tu u Ciebie) i rzadziej zaglądałam, ale mam nadzieję, że jeszcze wrócisz do pisania tu. Jakoś trochę pusto będzie bez Twoich zapisków w blogosferze.
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  14. Wielka strata i ogromna szkoda! Bric-à-brac to jedno z moich ulubionych miejsc i bedzie mi naprawde go brakowalo. Mam nadzieje, ze bedziesz jednak dawal znac, co sie u Ciebie i nad czym pracujesz. Gratuluje nowych projektow! Przy takim kalibrze i intensywnosci trudno na pewno o znalezienie chwili na pisanie. Mam jednak nadzieje, ze klodki na Bric-à-brac'u nie zawiesisz i ze za jakis czas znowu bede mogla tutaj o czyms ciekawym przeczytac. I prosze koniecznie daj znac, jak natkniesz sie na nowe, interesujace ksiegarnie :) Dzieki Tobie lista najlepszych na Tyglu zrobila sie imponujaca. Dziekuje i do uslyszenia

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkoda. Wartościowe miejsce. Moja przygoda tutaj zaczęła się od "zasłony w rajskie ptaki", za co bardzo dziękuję. Nie będę jednak wygłaszać mowy pożegnalnej, bo też liczę, że może jeszcze kiedyś... Może w innym miejscu? W takim przypadku - daj znać, proszę. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń